Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

June 18 2017

23:44
Cisza jest główną poezją, świętem między ludźmi. Dlatego nie unikaj milczków i melancholików — unikaj raczej wesołków i kłamców. Chyba że lubisz tańczyć przez życie. Wówczas będziesz tańczyć, płakać i kląć, by później znowu tańczyć i znowu kląć — miotać się bez końca. Lecz jeśli pragniesz trwałego gruntu i poezji spokoju — oddawaj się cichym marzeniom, nostalgicznym duchom, lub nawet cudzoziemcom.

W. Łysiak, "Kielich"
Reposted bylubiedarksidedepressiverealismcavebear
23:40
Kobieta i mężczyzna rymują się w każdym języku.

Reposted bycavebearlubiedarkside
23:33
Ale musisz też mieć gdzie wracać. To może być człowiek, kamień, las, miasto lub rodzinny kąt. Rym lub ołtarz. Ścieżka w parku lub wspomnienie jednej chwili w życiu. Jakikolwiek serdeczny aspekt twojej egzystencji, materialny lub niematerialny, fizyczny lub psychiczny, będący opoką, niczym matka dla dziecka, które może przybiec do niej z drugiego pokoju czy z podwórka, i przytulić się, wciskając głowę między fałdy jej spódnicy, żeby poczuć przynależność. Na tym właśnie polega wolność, bo kotwica daje gwarancję azylu, daje schronienie przed szaleństwem dotykającym ludzi wyzutych z przynależności. Człowiek się oddala, błądzi, krąży, szuka celu, wchodzi i wychodzi, jest niżej, wyżej, obok, między, nad i pod — jest wszędzie, lecz ma za plecami kolebkę duchową. W przeciwnym razie człowiek jest nigdzie.

W. Łysiak, "Kielich"
Reposted byalliwantisyoucavebearlubiedarksidedeepbluexnezavisandepressiverealismhormezaincentivecathandcatdiscourageaffectionoblivionstractableLimysoulte-quieroyouwillneverfindmepinkcacaoomikrokosmosika
23:25
Życie zmusza nie tylko do śmierci. Śmierć nie jest problemem. Problemem jest fakt, iż życie zmusza do życia — do długiej drogi, u której krańca czeka nas śmierć. Główny kłopot na tej drodze stanowi niemożność uniknięcia błędów rodziców, dziadków i pradziadków, które znamy wybornie, gdyż zostały opisane, osławione i skarcone przykładnie i w każdym pokoleniu służą jako lampy alarmowe mające nas ustrzec przed bolesnymi powtórkami. Mogę ci dawać wiele rad, lecz głupota genów oraz frywolność hormonów i tak zagłuszą twój rozsądek. 

Rada główna tyczyłaby równowagi. Między szczodrością a oszczędnością. Między humanizmem a egoizmem. Powaga i humor. Wygładzający obiektywizm i wyostrzający subiektywizm. Pedanteria i luz. Dyscyplina i zuchwałość, szacunek dla tradycji i kreatywność wynalazcza, refleksyjność i brawurowość, sumienność plus zamiłowanie do improwizacji.

Wszystkiego po trochu; twój mózg jako szkatułka pełna przeciwieństw, które harmonijnie współżyją i współpracują. To byłaby optymalna wersja człowieczeństwa, przy jednym bezwzględnie koniecznym warunku: "Pewnych rzeczy się nie robi".
 
W. Łysiak, "Kielich"
Reposted bylubiedarkside lubiedarkside
23:14
"rozmawiałem z nim
lecz nie brałem wszystkiego do serca
(nauczony smutnym doświadczeniem
iż ludzie mówią pewne fakty o sobie
z błaganiem w oczach
by im zaprzeczyć)"

W. Łysiak, "Kielich"
Reposted bylubiedarkside lubiedarkside
23:06
4293 4410 460
Gustav Klimt, "Pocałunek", 1908 r
Reposted bypurplecornflowerswypierdalacdrozdomechanikaniebalaparisiennelottibluebell
22:03
6518 a719 460
Reposted fromkatastrofo katastrofo viadygoty dygoty
22:01
4232 d0f4 460
Charlie Chaplin & Bebe Daniels playing ping-pong, 1928
Reposted byrocknrollapurplecornflowers
18:39
7572 992a 460
Reposted frommakswilczur makswilczur viagdziejestola gdziejestola
10:43
jest we mnie
kałuża w której
w dzieciństwie
zatonęła mi cała flota papierowych statków
które już nigdy nie zmartwychwstaną.
— Jarosław Borszewicz (via alwaystakecontrol)
Reposted frommakswilczur makswilczur viagdziejestola gdziejestola
10:13
"Na końcu wieczornej modlitwy wspominam ludzi, którzy we mnie umarli. Kiedyś zamieszkiwali moją duszę i moje serce, ale dziś ich nie ma. Niektórzy odeszli nagle, jak gdyby rażeni piorunem. Wyparowali. Kontakt urwał się z dnia na dzień, telefon zamilkł, w mieszkaniu cisza. Inni męczyli się miesiącami, latami. Leżeli w łóżku, kasłali, pluli krwią. Nieraz wydawało się nawet, że wydobrzeją i zostaną na zawsze, ale to było tylko oszukiwanie siebie. Jeszcze inni uciekli, bo zdecydowali, że tak będzie lepiej. Na kuchennym stole zostawili kartkę z wyjaśnieniami. Trzy zdania nakreślone drżącą ręką. Nie oskarżam ich, ale też nie szukam winy w sobie.
Zostawili we mnie ślad, tak jak każdy lokator zostawia swój ślad w mieszkaniu; brudne naczynia, książki, ułożone po swojemu, poprzestawiane meble w dużym pokoju, bluzkę w szafie albo szalik, który za tę szafę wpadł. Albo przynajmniej zapach na bluzce, na szaliku, na pościeli. Nawet, jeżeli pozabierali absolutnie wszystko, sprzątnęli, wymietli i wywietrzyli, zawsze zostawało coś, czego nie umiem nazwać. Mimo że coraz słabiej - wciąż czuję to coś.
Myślę o nich – więc nie mogę powiedzieć, że umarli w mojej głowie. Gdzieś tam tułają się jeszcze, ale nie potrafię ich przygarnąć na dłużej niż obrót myśli, mgnienie pamięci. Pojawiają się przy pozornie błahych czynnościach: kiedy wychodzę do pracy, stoję w kolejce z zakupami, oglądam film. To tylko krótkie migawki, wspomnienia nieistotnych chwil, które spędziliśmy razem. Nieraz, na przykład, przypominam sobie jej włosy, nie wiem, dlaczego, jakby ta fryzura miała być symbolem. Innym razem w głowie rozbłyskuje obraz zupełnie konkretnej sytuacji sprzed lat. Wiem jednak, że i te mgnienia znikną. Kiedyś się buntowałem, było mi bardzo żal, próbowałem za wszelką cenę cofnąć czas, bo przecież razem z nimi odeszła część mojej duszy i serca. Dzisiaj staram się zachować siły dla tych, którzy tam jeszcze mieszkają.
Bywa, że mamy okazję porozmawiać przez telefon albo że miniemy się na ulicy. Uparcie omijamy wtedy tematy przeszłości, mieszkań, duszy i serc.
Tylko jeden jedyny raz zdarzyło się inaczej. Spotkaliśmy się w tramwaju, starym i rozklekotanym, tłukł się na torach niemiłosiernie i zagłuszał naszą rwaną rozmowę o niczym. Ale na ostatnim przystanku, gdy już miała wysiadać, zapytała:
- Pamiętasz ten mój szalik? Bardzo go lubiłam, a jestem prawie pewna, że został u ciebie.
- Nie pamiętam. Miałem ostatnio remont, na pewno bym znalazł – skłamałem, bo byłem prawie pewien, że jest za szafą, leży tam od dawna.
Po powrocie do domu chciałem to nawet sprawdzić, odsunąć szafę. Zrezygnowałem."
- Hubert.
Reposted byalwaysleavewwanniesexzrekinem
09:14

"A wracając do kobiet, to dla mnie najbardziej podniecające jest nie ciało kobiety, lecz jej nagość. Nie, nie, to nie to samo, panowie. Można by powiedzieć, że ciało jest tylko kształtem nagości, jak promień jest kształtem światła, a nasze przemijanie kształtem czasu. I tak dalej, i tak dalej. Jeśli ciało kobiety jest jej siłą, to nagość jest słabością. Otóż wiedz, hrabio, że kobieta nie wstydzi się swojego ciała przed tobą, wstydzi się swojej nagości. No, mój drogi, cokolwiek znam się na kobietach.Ciało kobiety nie potrzebuje się bronić wobec ciebie, ono cię zniewala, ono z samej natury ma nad tobą przewagę. Z samego tego, że go musisz pożądać, boś skazany na pożądanie, bierze się jego wyniosłość wobec ciebie. Natomiast nagość jest bezbronna, jest nie od siebie, lecz od ciebie zależna. Jest ufnością wobec ciebie, niepewną, zlęknioną ufnością. Jest stawaniem się kobiety w tobie. w twoich oczach, w twoim pożądaniu, bo nagość nie istnieje sama w sobie, istnieje tylko wobec ciebie. Ty dopiero obnażasz tę nagość w kobiecie. Jest ona jakby objawieniem się jakiegoś bólu, jakiejś tajemnicy jedynej, niepowtarzalnej, którą się tobie z ufnością powierza, jest zdaniem się na twoją łaskę, na twoją wyrozumiałość, na twoje wzruszenie, na twoją z nią jedność. Czujesz się jej dopełnieniem. I to jest właśnie piękne, to jest ta prawdziwa rozkosz, jaką kobieta może cię obdarzyć. Lecz nie przypuszczacie, jak łatwo tę nagość w niej zranić."

Wiesław Myśliwski "Pałac"

Reposted bylubiedarkside lubiedarkside
08:33

Andrzej Ballo

O smutku.

Jest jednym z gorszych wynalazków człowieka. Na szczęście nikt nie przyznaje się do jego autorstwa, choć autorów jest tylu co nas. Smutek zazwyczaj wynika z braku; najczęściej z braku miłości, zdrowia i pieniędzy. Tymi ostatnimi można lekko uratować i oswoić pierwsze dwie z wymienionych kwestii, a nawet i sam smutek. Parafrazując samego siebie- nie opłaca się być smutnym, bo źle się wtedy człowiek czuje. Lepiej wdepnąć w gówno niż w smutek. Smutek ma to do siebie, że się wzmaga i panoszy. Wzmaga się wraz z kiepską aurą i wraz z odległością do tego czego nam brak. Oczywiście dialektycznie smutek jest po to aby móc odczuwać radość, ale mała to zaiste pociecha. Smutek nawet nie jest chujowy, bo gdyby takowym był to przynajmniej by stanął. Więc co zrobić aby minął? Jest kilka domowych sposobów: bzykanie, picie wódki, blanty, obejrzenie filmów Woody Allena, wywołanie z pamięci sąsiada, który ma gorzej niż my, przeglądanie zdjęć z okresu gdy wyglądaliśmy najlepiej, przyjęcie dużej darowizny, słuchanie niepolskiej muzyki itp. Moim wypróbowanym sposobem jest powtarzanie głośno mantry, która brzmi "spierdalaj". Nawet jak nie pomoże tak szybko, to wystraszy komornika, listonosza z poleconym z sądu, proboszcza z opłatkami lub upierdliwego gościa. 
Smutno widzieć smutnych ludzi. Dlatego tak ciężko żyć w Polsce. Ale zawsze znajdzie się coś z czego można się cieszyć. i to coś nie musi mieć żadnego znaku wodnego ani nominału.

Reposted byjointskurwysyngdziejestolanrvcPorannyforgettoregret

June 17 2017

20:22
O, no to chyba pozostaje nam tylko czekać.
16:35
Czy wy też nie możecie dodawać postów video?
Nie wyświetlają się wcale po dodaniu.
a mam muzykę którą muszę się z kimś dzielić... :(
16:30
Musisz mieć dostęp do interesujących danych. ;-)) Choć dla mnie ta proporcja jest przesadzona. 
15:49
"Istnieją mądrzy ludzie, którzy nie są zdolni. Istnieją też ludzie zdolni, którzy nie są mądrzy. I oprócz nich istnieją całe tłumy ludzi niezdolnych i niemądrych, ale sprytnych i wygadanych. 
I często oni zwyciężają."

Sándor Márai
Reposted bystrzepymaagdaaasgrialux3kedavra
15:09
"Tak zwaną naturalność trzeba grać najbardziej
Ale ja proszę – ty miej rady te we wzgardzie
Bo wiem ze marzysz, ty do dzisiaj marzysz
Ostro, że możesz zejść ze sceny i
I po prostu zagrać siebie
Rolę piękną, rolę szaloną
Zagrać bez lęku, radośnie
Zagrać siebie.
Nim kompleksów gąszcz niezmierzony 
Nagle dookoła wyłoni się
Nie myśleć wcale jakiej imać się konwencji
Nie doszukiwać motywacji, konsekwencji
W słuszność, w jedyność swej koncepcji święcie wierzyć
Choć raz, choć raz dziewczyno coś takiego warto przeżyć
I zagrać siebie
tak powiedzieć tych parę wierszy by on zrozumiał choć trochę ze go kochasz, kochasz mocno, jak po raz pierwszy i chcesz, 
i chcesz żeby on cię pokochał
też."
12:58
3628 8395 460

June 16 2017

22:38
przytuliłbym się. 
Reposted bynaturalgingerxwyczesanagitaraxpersona-non-grataZoonk11violethillkotfica
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl