Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

July 14 2017

01:09
.
00:24
5622 ac36 460
Reposted bynvmpersona-non-gratastrzepydarthsadicorangeugarteSoulPLirmelinnuttlucius
00:18
stracić zdolność do racjonalnego myślenia to gorzej jakby umrzeć.
Reposted bykamykowata kamykowata
00:07
Idź spać. nic się nie wydarzy. idź spać. połóż się.

July 13 2017

23:44
Słowa bywają niewystarczające.
22:48
4262 ce27 460
22:46
4257 d96e 460
Reposted byhope24 hope24
22:46
lullaby
was not supposed to make you cry
Reposted byxwyczesanagitaraxnezavisan
22:33
4127 3140 460
Jest mi duszno i myśli mam ponure. Jest mi źle.
Reposted bypersona-non-gratastrzepypralinaszmayncmspbansheahazaynlo
19:09
:(
17:43
8972 1ffe 460
Reposted fromkimik kimik viaNicTuPoMnie NicTuPoMnie
17:39
16:51
I udało mi się być na dworze. Nie bezinteresownie co prawda, ale świeże powietrze to świeże powietrze.
Reposted byoutoflovekalesony-dziadkaalliwantisyouHoHozwyklajakzawszealliwantisyou
12:41
0326 9d68 460
Barbra Streisand
12:38
0293 0219 460
Barbra Streisand, 1971

12:36
Za to nasze niespowite, za to ze krwi nieobmyte,
prosimy Cię, Panie. Za to moje niestaranne, a za
Twoje nienormalne, prosimy Cię Panie. Gdy ran-
ka jak wełna, a spłynęła krew, a do tego sperma,
prosimy Cię Panie, przebacz nam, Panie. A gdy
wchłania nas pochód, półwysep-samochód, po-
miłuj nam Panie, pobohuj nam, Panie. Za to, co
w nas nietykalne, seksualne, znicestwialne, po-
bratym nas z sobą idących wiejską drogą klną-
cych Twoje imię. W zimie. Za wiersze w rozp-

rutych łonach, superborówki w koronach, Ho-
racy też mógł to zrobić, też widzę i Horacego
czterdziestego trzeciego z kotem w rękawicz-
ce przeciwstawionym kotwiczce dziewczęce-
go podbrzusza. Róża. Mleczno-porcelanowy
wymiar porannej odnowy, a rozmiar toalety
rzeźbiony w podstawie kobiety. Za to nasze
niespowite, horacjańskie, nieobmyte, prosi-
my Cię, Panie, przebacz nam, Panie. Za co-
dzienną, płciową strawę, za złotawe, za plu-

gawe, prosimy Cię, Panie. Za tę naszą tek-
stu nędzę, gdy dociskam drzwi mosiężne,
zrywając w nadgarstkach kłosy, trwoniąc
pszenność na niebiosy, przebacz nam, Pa-
nie, rozliczajże nam, Panie. Aż przyjdzie
ostatnia godzina, aż przyjdzie ostatni po-
emat, wyciek gazu z butli idei, pratemat.
Zgasną światła w łaźni świata, krwawej
łaźni, to dodajmy. Prysznic? Zdamy na
ruinację, zalśni tęcza grawitacji na obło-

ku pańskiej racji boski folwark, hej kolęda,
kolęda. Za to nasze niespowite, ergodyczne,
nieobmyte. Za to moje nienormalne – nerwi-
we, libidalne, przebacz mi, Panie. Za mój
wdowi grantu grosz, i – za ich bruliony.
Za truskawek pełen kosz i całus od żony.
Seks-zabawę na skakankach, sztolniach
tego globu, za łzy, które wycierałem od
krwawego spodu. Leżysz na dnie, któż
Cię zgadnie, biust skoczny jak tanka, z-

wiążę kluczkę z dusz rosyjskich wziętych
z zachowanka. Zwiążę kluczkę, zbiję żer-
dkę – będziem zmartwychwstali w zagaj-
nikach Twego Pana na wymianę chwalić.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Nie wierzę, że te słowa mógł napisać na-
ukowiec. Ale tak. Zaiste. Budzę się właś-
nie z długiego snu. Nagi, zasnąłem, pró-
bując się uspokoić. Cień jaskini tkwiącej
za oknem przypomina mi Ciebie. Jakby

                           *

ktoś wysadził podwórko,
a z nim wszystkie zwierzęta,
które wyszły śpiewając.

Karol Samsel Autodafe (17)
12:25
Dałbym się chyba zaprowadzić każdemu i wszędzie byleby przerwać to błędne koło. Chociaż pewnie to tak łatwo bym się wcale nie dał, bo mózg dąży do zachowania status quo i boi się rewolucji.
11:58
"Również wuj Tucker jako pierwszy poczuł ten zapach, którego nie byliśmy w stanie zidentyfikować. Pewnego ranka, gdy Bonnie szła do kupy ziemi, zostawiła za sobą drzwi otwarte i wuj Tucker poczuł zapach, jakiego nigdy jeszcze nie spotkał. Początkowo myślał, że to tylko była wzmocniona woń zmokłego ptaka, jaką wydzielała Bonnie, ale po jej powrocie do domu zapach nie ustąpił, a gdy się obudziliśmy, również my mogliśmy go wyczuć. Bo właśnie wtedy, gdy dom zaczynał się rozpadać, wydzielając woń zbutwiałego drewna i wilgotnych dywanów, z domu Lisbonów zaczął dolatywać ten inny zapach, wdzierając się w nasze sny i nakłaniając nas do ciągłego mycia rąk. Zapach był tak gęsty, że zdawał się mieć konsystencję płynu, a po wejściu w jego prąd człowiek czuł się, jakby się znalazł pod prysznicem. Próbowaliśmy zlokalizować jego źródło, szukając martwych wiewiórek na podwórzu albo worka z nawozem, ale ten odór był zbyt ckliwy, aby być zapachem śmierci. Ten zapach z pewnością należał do świata żywych, a Davidowi Blackowi przypominał fikuśną sałatkę grzybową, jaką jadł w Nowym Jorku, podczas wycieczki z rodzicami. – To zapach kuciapy w pułapce – powiedział Paul Baldino po namyśle, a my zbyt mało wiedzieliśmy, żeby się z nim nie zgodzić, jednak trudno nam było wyobrazić sobie, że taka woń może unosić się ze źródła miłości. Zapach częściowo przypominał nieświeży oddech, zjełczały ser, zepsute mleko, nalot na języku, ale również zapach spalenizny przy wierceniu w zębach. Był to ten rodzaj nieświeżego oddechu, do którego się przyzwyczajamy, im bardziej się do niego zbliżamy, aż w końcu już go nie zauważamy, ponieważ jest to również nasz oddech..."

Jeffrey Eugenides "Przekleństwa Niewinności"
11:32
Albo ten zapach wszechobecnego zastoju i rozkładu. Zapach gnijącego świata.
Znacie go?
11:28
Ok. udało mi się usiąść. 
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl